BUKOWNO DNIA 16-17 SIERPIEŃ 2011
Dodane przez knapczyk dnia 08 wrzesień 2011 21:30
JUTRO ZBLIŻA SIĘ DZIEŃ NASZEGO WYJAZDU W GÓRY ŻYWIECKIE.

TRWA PAKOWANIE WALIZEK, A MATEUSZEK BARDZO SIĘ CIESZY NA NASZ WSPÓLNY RODZINNY WYJAZD. MUSIMY JUTRO TJ. 17 SIERPNIA WCZEŚNIEJ WSTAĆ, ŻEBY SPRZĄTNĄĆ W DOMKU I PRZYGOTOWAĆ COŚ DO SCHRUPANIA DLA MATEUSZKA NA DROGĘ.

O GODZ 11.30 WYJEŻDŻAMY Z DOMKU BO JESTEŚMY UMÓWIENI Z WŁAŚCICIELEM  DOMKU, KTÓRY WYNAJĘLIŚMY NA 2 TYGODNIE. PO 2 GODZ. BYLIŚMY JUŻ NA MIEJSCU, GDZIE WARUNKI W DOMKU LETNISKOWYM BYŁY SUPER ORAZ KRAJOBRAZ GÓR ŻYWIECKICH.

PIERWSZY DZIEŃ NASZEGO POBYTU TO OCZYWIŚCIE ROZPAKOWYWANIE WALIZEK, A PÓŹNIEJ WYPADZIK NA OBIADEK. MATEUSZKOWI BARDZO SIĘ SPODOBAŁO W DOMKU SZYBKO SIĘ ZADOMOWIŁ, ALE OCZYWIŚCIE NIE MOGŁO ZABRAKNĄĆ GRY NA KOMPUTERZE (MOJA NIUNIA SUPER RADZI SOBIE NA KOMPIE).

PÓŹNIEJSZE DNI SPĘDZALIŚMY W MIEŚCIE - ŻYWIEC (PIĘKNA OKOLICA) - A POGODA DOPISYWAŁA PRZEZ CAŁE 2 TYGODNIE NASZEGO POBYTU.

ŚWIETNIE SIĘ BAWILIŚMY - SPACEROWALIŚMY PO MIEŚCIE, BYLIŚMY W KOŚCIÓŁKU, A JEST NAPRAWDĘ PIĘKNY - NIE MOŻNA ODERWAĆ OCZU OD PIĘKNEGO OŁTARZA, PO KRÓTKIEJ MODLITWIE ORAZ ZROBIENIU KILKU FOTEK POSZLIŚMY DO PARKU. W PARKU STOI PIĘKNY DOMEK CHIŃSKI ORAZ ŚLICZNY ZAMEK, GDZIE W ŚRODKU UJĘŁA NAS NAJBARDZIEJ SALA Z NARZĘDZIAMI TORTUR - BARDZO LUDZIE KIEDYŚ MUSIELI CIERPIEĆ, AŻ GŁOWA BOLI. MATEUSZEK W CZASIE CAŁEGO SPACERKU BYŁ BARDZO GRZECZNY, ALE PO KILKU GODZINKACH UPOMNIAŁY SIĘ NASZE ŻOŁĄDKI O JEDZONKO, WIĘC POSZLIŚMY DO RESTAURACJI, GDZIE MATI ZJADŁ ZUPKĘ I ZACZĄŁ ROZRABIAĆ TZN. JEŹDZIŁ AUTKIEM PO RESTAURACJI (TO ICH WŁASNOŚĆ).

NASTĘPNE DNI SPĘDZALIŚMY CHODZĄC PO GÓRACH, ROBIENIU OGNISKA, GRILLOWANIU ITP. TAK SZYBCIUTKO ZLECIAŁ NAM CZAS, ŻE ANI SIĘ OBEJRZELIŚMY I TRZEBA BYŁO SIĘ PAKOWAĆ.

30 SIERPNIA GODZ 18.00 JESTEŚMY SPAKOWANI I WYJEŻDŻAMY DO NASZEGO MIASTA BUKOWNA.
MATEUSZEK NIE CHCIAŁ WRACAĆ DO DOMKU TAK BARDZO MU SIĘ TAM PODOBAŁO.

KILKA ZDJĘĆ Z NASZEGO POBYTU Z ŻYWCA MOŻNA ZOBACZYĆ NA MATIEGO STRONCE W GALERII.

Rozszerzona zawartość newsa
JUTRO ZBLIŻA SIĘ DZIEŃ NASZEGO WYJAZDU W GÓRY ŻYWIECKIE.

TRWA PAKOWANIE WALIZEK, A MATEUSZEK BARDZO SIĘ CIESZY NA NASZ WSPÓLNY RODZINNY WYJAZD. MUSIMY JUTRO TJ. 17 SIERPNIA WCZEŚNIEJ WSTAĆ, ŻEBY SPRZĄTNĄĆ W DOMKU I PRZYGOTOWAĆ COŚ DO SCHRUPANIA DLA MATEUSZKA NA DROGĘ.

O GODZ 11.30 WYJEŻDŻAMY Z DOMKU BO JESTEŚMY UMÓWIENI Z WŁAŚCICIELEM  DOMKU, KTÓRY WYNAJĘLIŚMY NA 2 TYGODNIE. PO 2 GODZ. BYLIŚMY JUŻ NA MIEJSCU, GDZIE WARUNKI W DOMKU LETNISKOWYM BYŁY SUPER ORAZ KRAJOBRAZ GÓR ŻYWIECKICH.

PIERWSZY DZIEŃ NASZEGO POBYTU TO OCZYWIŚCIE ROZPAKOWYWANIE WALIZEK, A PÓŹNIEJ WYPADZIK NA OBIADEK. MATEUSZKOWI BARDZO SIĘ SPODOBAŁO W DOMKU SZYBKO SIĘ ZADOMOWIŁ, ALE OCZYWIŚCIE NIE MOGŁO ZABRAKNĄĆ GRY NA KOMPUTERZE (MOJA NIUNIA SUPER RADZI SOBIE NA KOMPIE).

PÓŹNIEJSZE DNI SPĘDZALIŚMY W MIEŚCIE - ŻYWIEC (PIĘKNA OKOLICA) - A POGODA DOPISYWAŁA PRZEZ CAŁE 2 TYGODNIE NASZEGO POBYTU.

ŚWIETNIE SIĘ BAWILIŚMY - SPACEROWALIŚMY PO MIEŚCIE, BYLIŚMY W KOŚCIÓŁKU, A JEST NAPRAWDĘ PIĘKNY - NIE MOŻNA ODERWAĆ OCZU OD PIĘKNEGO OŁTARZA, PO KRÓTKIEJ MODLITWIE ORAZ ZROBIENIU KILKU FOTEK POSZLIŚMY DO PARKU. W PARKU STOI PIĘKNY DOMEK CHIŃSKI ORAZ ŚLICZNY ZAMEK, GDZIE W ŚRODKU UJĘŁA NAS NAJBARDZIEJ SALA Z NARZĘDZIAMI TORTUR - BARDZO LUDZIE KIEDYŚ MUSIELI CIERPIEĆ, AŻ GŁOWA BOLI. MATEUSZEK W CZASIE CAŁEGO SPACERKU BYŁ BARDZO GRZECZNY, ALE PO KILKU GODZINKACH UPOMNIAŁY SIĘ NASZE ŻOŁĄDKI O JEDZONKO, WIĘC POSZLIŚMY DO RESTAURACJI, GDZIE MATI ZJADŁ ZUPKĘ I ZACZĄŁ ROZRABIAĆ TZN. JEŹDZIŁ AUTKIEM PO RESTAURACJI (TO ICH WŁASNOŚĆ).

NASTĘPNE DNI SPĘDZALIŚMY CHODZĄC PO GÓRACH, ROBIENIU OGNISKA, GRILLOWANIU ITP. TAK SZYBCIUTKO ZLECIAŁ NAM CZAS, ŻE ANI SIĘ OBEJRZELIŚMY I TRZEBA BYŁO SIĘ PAKOWAĆ.

30 SIERPNIA GODZ 18.00 JESTEŚMY SPAKOWANI I WYJEŻDŻAMY DO NASZEGO MIASTA BUKOWNA.
MATEUSZEK NIE CHCIAŁ WRACAĆ DO DOMKU TAK BARDZO MU SIĘ TAM PODOBAŁO.

KILKA ZDJĘĆ Z NASZEGO POBYTU Z ŻYWCA MOŻNA ZOBACZYĆ NA MATIEGO STRONCE W GALERII.